poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rozdział 8.

Dziś jest poniedziałek. Jak ja ich nienawidzę, chyba jak każdy. Miałam ochotę zostać w łóżku cały dzień, ale mam ważny sprawdzian z literatury, a nie chciałoby mi się potem zostawać po lekcjach aby go napisać. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, zrobiłam siusiu i lekko się pomalowałam. Ubrałam turkusowy crop top, czarną spódniczkę w różowe kwiatki i turkusowe vansy, włosy zostawiłam rozpuszczone.


Wzięłam swojego iPhone'a i gdy schodziłam po schodach usłyszałam głos mojej mamy dochodzący z sypialni.
- Musimy jej w końcu powiedzieć ! 
- Nie długo sama się dowie, ja nie będę mógł jej spojrzeć w oczy ! - odpowiedział mój tata
- Dobrze niech Ci będzie, ale jeśli potem, nie będzie chciała z nami rozmawiać, bo jej nie  powiedzieliśmy to będzie twoja wina - moja rodzicielka się poddała.

Zbiegłam ze schodów, kiedy usłyszałam, że wychodzą z sypialni. Dosłownie wskoczyłam do kuchni i zaczęłam robić płatki, aby nic nie podejrzewali.
- Cześć słońce - powiedzieli na raz rodzice
- Cześć, a właściwie to Pa, ponieważ zaraz się spóźnię - wychodząc z kuchni pocałowałam moją rodzicielkę i jej męża w policzek i wybiegłam z domu.
Tak naprawdę miałam jeszcze 1 h, aż zaczną mi się lekcje, więc postanowiłam zadzwonić do El czy mogę przyjść. Kiedy tak szukałam telefonu cała zawartość torby wysypała mi się, a obok stanął czarny Range Rover, Niall. Tak jeszcze jego tu brakowało

- Co robisz tu tak wcześnie ? Przecież mamy dopiero na 8. - zapytał kiedy wyszedł z samochodu i pomógł mi pozbierać rzeczy
- O to samo mogę zapytać Ciebie. - powiedziałam oschle, chociaż nie chciałam tego. Niall nie odpowiedział.
- BOŻE JA KOCHAM TO ZDJĘCIE I TEŻ JE MAM !! - krzyknął się kiedy z mojego portfela wypadło zdjęcie, które zrobiliśmy przed moim wyjazdem. Zaczerwienił się kiedy zorientował się co powiedział. Zaśmiałam się, bo zrobił się czerwony jak burak. Śmiałam się tak głośno, że bolał mnie brzuch.
- Dobra uspokój się ! - krzyczał szeptem (od autorki : Tak wiem, że krzyk i szept się wyklucza, ale mam nadzieje, że rozumiecie o co chodzi XD) i zatkał mi buzie ręką.
- Dobra, dobra pośmiać się nie dasz, ale wiesz to takie słodkie, że taki niegrzeczny chłopak z tatuażami jak ty się czerwieni. - i znowu wybuchnęłam śmiechem. Nialler pokręcił tylko głową i czekał, aż znów się uspokoję 
- Chodź jedziemy, bo spóźnimy się do cholery na W-F.
- Dobra nie złość się buraku.
Gdyby wzrok mógł zabijać już dawno bym nie żyła. wepchnął mnie do auta i ruszył do szkoły.
Całą drogę się nie odzywaliśmy, ale ta cisza była komfortowa.
- Chciałem cię przeprosić, zachowałem się jak zwykły cham, a ty byłaś pijana i nie wiedziałaś co mówisz.
Tylko przytaknęłam lekko zdziwiona, aby kontynuował.
- Mówię prawdę, jesteś przepiękną dziewczyną, nie obrzydzasz mnie, wręcz staje mi jak cię widzę ..- odruchowo spojrzałam na jego krocze, tak jego jeansy były napięte.
- Dobrze wierze Ci Niall, nie musiałeś tego wszystkiego mówić - zrobiłam nacisk na wszystkiego, nie musiał mówić mi , że go podniecam, chociaż cieszyło mnie to.

Cmoknęłam go w policzek, podziękowałam za to, że mnie podwiózł i wybiegłam z auta. Słyszałam, że biegnie za mną, chwycił mnie za nadgarstek, odwrócił i pocałował. Tak namiętnie, delikatnie jednak po chwili prosił o wejście, które mu udostępniłam. To było jak raj, z którego wyrwał mnie dźwięk dzwonka i Oooooo.... uczniów, którzy zebrali się dookoła nas. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w oczy znów nie było niczego innego tylko my. Staliśmy tak długo, kiedy ktoś krzyknął :
- Co się tu kurwa dzieje ?! 
ASH. 
Przepchała się przez cały tłum i zobaczyła nas.
- Suko, zostaw mojego chłopaka - zapiszczała
- Nie jestem do kurwy twoim chłopakiem, więc zamknij się dziwko. - krzyknął zły Ni.
Ash skuliła się i pobiegła w stronę łazienek, a ja i Nialler poszliśmy do szatni, aby się przebrać na W-F.
Rozdzieliliśmy się, ponieważ mamy osobne szatnie. Dziewczyny od razu mnie zaatakowały.
- Lola co to było ?
- Ty i kapitan ? To będzie Z-A-J-E-B-I-S-T-A para.
- Ej, ej, STOP ! To był tylko pocałunek - krzyknęłam, aby się uspokoiły

Niall's Pov

Zanim wszedłem do szatni stanąłem pod drzwiami szatni dziewczyn, uśmiechnąłem się kiedy usłyszałem o czym rozmawiają. Kiedy wszedłem do szatni chłopcy zaatakowali mnie

- Dobrze zrobiłeś z tą suką, nasze kochane cheerlederki nie mogą być przez nią atakowane, a szczególnie pani kapitan. - chłopcy wyszczerzyli się do mnie
- Jason przykro mi, że to twoja cheerlederka - odezwałem się do czarnoskórego chłopaka z licznymi tatuażami.
- Już nie, słyszałem jak dziewczyny chcą ją wyrzucić, a moją nową lasencją będzie Alice. - odpowiedział mi, a wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.

Dobrze, że ja swojej Loli nie muszę zmieniać - pomyślałem

***
Cześć, rozdział jest trochę dłuższy, ponieważ jest rekompensatą za poprzedni, mam nadzieję, że wam się spodoba.
Komentujcie, bo to bardzo motywuje !!!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz