piątek, 17 kwietnia 2015

Rozdział 4

Po treningu poszłam z Perrie do mnie do domu po potrzebne rzeczy, bo zaprosiła mnie na noc abyśmy jutro mogły pójść rano do galerii, a później na trening. Gdy weszłam moja mama siedziała w salonie i zaczęła krzyczeć ze szczęścia, ja nie wiedziałam o co jej chodziło. Kiedy kazałam jej się uspokoić zaczęła mi tłumaczyć, że trener do niej dzwonił, bo zapomniałam łańcuszka w szatni (z literkami 'L' i 'N' dostałam go od Nialla, gdy wyjeżdżałam) i przy okazji jej pogratulował tak "utalentowanej" córki. Szybko pobiegłam na górę spakowałam moje kochane onesie, szczoteczkę, ciuchy na jutro i strój na trening.
Perrie nie mieszka tak daleko jak mi się wydawało, bo to jakoś 10 minut drogi z mojego domu. Wzięłam prysznic w łazience połączonej z pokojem El, a ona poszła gdzieś indziej. Do jej pokoju weszłyśmy w tym samym momencie, trochę to śmieszne, bo obie mamy ubrane krótkie onesie trochę jak bliźniaczki. Ja mam w kropki w stylu Myszki Minnie, a ona zwykłe szare.


Później oglądałyśmy filmy, dopóki nie ziewnęłam 10 razy pod rząd. 
- Która godzina ? - zapytałam nie patrząc na Perrie, która wróciła z łazienki
- O kurde ! - krzyknęła - Już 2.30, a my mamy autobus do centrum o 10.15
- Ale jest jeszcze o 12.23, a nam został 1 odcinek do obejrzenia - prosiłam, bo jakoś nagle odechciało mi się spać.
- No dobra niech Ci będzie - uśmiechnęła się i usiadła obok mnie.
Włączyłam kolejny 1h odcinek i zaczęłyśmy oglądać, chyba odleciałam w połowie, ale nie jestem tego pewna. 
Obudziłam się o 10, a Perrie spała nadal, wygląda tak mega słodko, że musiałam jej zrobić zdjęcie.
Zeszłam na dół, zrobiłam sobie śniadanie i poszłam pod prysznic, gdy wyszłam Perrie właśnie się obudziła.
- Cześć - uśmiechnęłam się
- Siemanko - odpowiedziała
- Ale z ciebie śpioch, wiesz ?
- Nie gadaj Sherlock - zaczęła się śmiać
Podczas gdy El jadła pozwoliła mi zwiedzić jej mieszkanie, mieszka sama, a ma taki ogromny dom. Po chwili zaczęłam się ubierać, bo słyszałam jak Per myje naczynia. Ubrałam szorty, szarą koszulkę (bo jak na wrzesień jest strasznie ciepło), czarne conversy i wzięłam czarny plecak.

http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=155127952

***
Gdy się zebrałyśmy pobiegłyśmy na autobus. O mało się nie spóźniłyśmy. Autobus wysadził nas prosto pod centrum. Zaczęłyśmy zakupy, ja miałam dość sporą sumkę, ponieważ wczoraj mama podarowała mi 400 funtów, za to, że jestem "utalentowana" (jak to powiedział trener). Kupiłam sobie Niebieską sukienkę, szare dresy, białe Air Force 1 i kolejną parę czarnych conversów. O 17.45 byłyśmy już w domu i czekałyśmy na Zayn'a, żeby zabrał nas na trening.
-Cześć kochanie - powiedziała Perrie do Zen'a gdy byłyśmy już w samochodzie
-Hej, Baby - odpowiedział i zwrócił się do mnie - Siemka Lola
Odpowiedziałam mu tym samym i zaczęliśmy rozmawiać o przydzielaniu piłkarzy. Ja jako kapitan będę w "parze" z kapitanem, El (jako wice-kapitan) będzie z Zayn'em (który też jest wice-kapitanem). Dojechaliśmy i rozdzieliliśmy się do osobnych szatni. W damskiej było słychać śmiechy, krzyki chłopaków pochodzących zza ściany. Gdy przebrałyśmy się wyszłyśmy na boisko, gdzie chłopcy już biegali i się rozgrzewali. Kiedy jakiś chłopak w szarych dresach i kapturze wyszedł na boisko, wszyscy się zatrzymali i spojrzeli na niego. Po chwili wszyscy robili to samo co robili, a trener krzykną.
- O nareszcie nasz kapitan raczył się zjawić ! Szybko, przebieraj się Horan !
Jeszcze raz przyjrzałam się chłopakowi, miał tatuaże, duuużo tatuaży. Kiedy nagle coś do mnie dotarło.
Ej, ej ... co ?! HORAN ?! Czy ja dobrze słyszałam ? Czy to mój mały Niall ? Mój kochany, słodki Niall, który teraz ma masę tatuaży ? OMG, to ON !
Z moich ,,wspomnień" wyrwały mnie dziewczyny
-LOTTIE ! LOLA ! LOTTIE ! - wszystkie krzyczały
-Co ... co ?
-Chodź musimy zacząć trening, a gdy oba treningi się skończą zostaną nam przydzieleni piłkarze.
Zaczęłam się rozgrzewać i układać układ w głowie. Dziewczyny do mnie podeszły, a ja pokazałam im kroki. Ćwiczyłyśmy ok.1,5h, kiedy trener nas zwołał.
-Dziewczyny i Panienki (wskazał na chłopców) teraz zostaną wam przydzieleni piłkarze, a wam cheerlederki. A więc Smith i Horan razem ! Edwards i Malik razem ! ...
Później przydzielał drużyny do siebie, a mnie to już nie obchodziło, ponieważ ja jestem z Niallem. Jak mam zacząć rozmowę z nim ? Tak dawno się nie widzieliśmy.
-Dobra teraz niech każdy do siebie podejdzie i się ze sobą zapozna.
Każdy podszedł do swojego partnera tylko ja stałam tam sama.
-Chwila, gdzie jest HORAN ?! - krzykną trener po raz kolejny
-Tutaj. - odezwał się Nialler tuż za nim
-Idź do swojej partnerki
Niall leniwie spojrzał  i podszedł do mnie z beszczelnym uśmiechem. Nie poznał mnie, a ja o mało jego poznałam. Miał pełno tatuaży, kolczyki na twarzy, a włosy miał zafarbowane na liliowo.
-Cześć - odezwałam się pierwsza, on tylko na mnie spojrzał i nic nie powiedział. Nie odzywałam się, było dziwnie, nawet mnie nie poznał, tyle lat spędzonych razem i nawet się nie odezwał. Po jakichś 10 minutach stania i gapienia się na moje buty w końcu się odezwał
-Cześć - zaczął - LOLA.
Powiedział i od razu się uśmiechnął, ja nie mogąc się powstrzymać wtuliłam się w niego, ale on tego nie odwzajemnił.
-Przepraszam - powiedziałam gdy się od niego odkleiłam. On jak zwykle nie odpowiedział.
Staliśmy tak jeszcze 5 minut, aż trener nie powiedział, że możemy już iść i, że widzimy się w piątek.
***
Siemaneczko, a więc Lola i Niall nareszcie się poznali, ale coś im chyba nie poszło pierwsze spotkanie. Tak, tak wiem przez cały czas powtarza się Niall, Niall ... Niall. Spróbuję się poprawić. Komentujcie, bo to bardzo motywuje !


1 komentarz: