Trening był bardzo męczący, chciałam wrócić do mojego pokoju, wejść pod prysznic i iść spać, ale niestety nie było mi to dane.
- Masz tydzień aby się od niego odczepić - usłyszałam za sobą piskliwy głos - chyba, że chcesz być uważana za dziwkę
- Odezwała się - burknęłam pod nosem i poszłam dalej
- Czy ty właśnie mnie wyzwałaś - pociągnęła mnie za kucyk i przyciągnęła do siebie
- Stwierdziłam fakt
Wyrwałam się jej i krzyknęłam przez ramię. Czułam na sobie wzrok, ale nie był to wzrok nienawiści wywiercający mi dziurę w plecach tylko zwyczajny, trochę zmartwiony.
- Możecie przestać się kłócić, jutro jest mecz, a my mamy wspierać chłopaków, a nie warczeć na siebie
Danielle wiedziałam, ona zawsze chce załagodzić sytuację
- Ja tylko chcę aby Ni był szczęśliwy, a nie z tym grubym potworem z małymi cyckami
Nie wytrzymałam, rzuciłam się na nią i zaczęłam ją okładać, próbowała mnie zaatakować, ale ja sprawnie wymijałam jej pięści. Ash dostała kilka razy w twarz, miała rozwaloną wargę i łuk brwiowy. Powoli traciła przytomność.
- Ona ją zabije - do hotelu wbiegli chłopcy, Niall, Zayn i Harry odciągali mnie od niej z wielkim trudem. Liam pomógł usiąść tej dziwce. Ups.
- Laska, kto cię tego nauczył
- Nieważne - odburknęłam i wściekła pobiegłam do pokoju
Wbiegłam do pokoju, wyciągnęłam z szafy szare dresy, bluzę Nialla z adidasa i czarny komplet bielizny. Weszłam pod prysznic, umyłam ciało i włosy. Osuszyłam ciało ręcznikiem i spojrzałam w lustro, rzeczywiście byłam gruba, przeskanowałam wszystko co dzisiaj jadłam - nic i tak zostanie. Ubrałam się, związałam mokre włosy w koczka, wskoczyłam w czarne converse i poszłam się przewietrzyć. Po chwili bezcelowego spaceru znalazłam się w parku.
Usiadłam na ławce i patrzyłam w daleki punkt.
- Cześć kochanie - szepnął dobrze znany mi głos, zerwałam się z ławki, aby spojrzeć w twarz temu dupkowi
- Czego chcesz ? - warknęłam
- Dawno się nie widzieliśmy, wyprowadziłaś się bez słowa, kochanie
- Po pierwsze nie mów tak do mnie, a po drugie nie interesowałeś się mną, więc po co miałam się z tobą żegnać
- Bo jesteś moją dziewczyną
- Ex dziewczyną, zdradziłeś mnie, rozumiesz, a teraz spieprzaj Luke
Wykrzyczałam mu w twarz i odeszłam. Wróciłam do hotelu, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Znowu, przez NIEGO, po raz kolejny płaczę przez tego DUPKA.
Poczułam czyjeś usta na swoich, leniwie otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się. Niall siedział na mnie okrakiem, a jego twarz znajdowała się zaledwie 2 cm od mojej.
- Nareszcie się obudziłaś - wstał ze mnie i stanął obok łóżka - za godzinę jest mecz
Wyszedł, postanowiłam jeszcze chwile poleżeć. Wstałam, zrobiłam poranną toaletę, włosy związałam w wysokiego kucyka, lekko się pomalowałam i przebrałam się w strój i Air Force 1, zjechałam windą na dół i pobiegłam na boisko. Przywitałam się z dziewczynami, pani Clarks zmusiła nas abyśmy przywitały się z cheerleaderkami przeciwnej drużyny. Tak bardzo nie chciałam tam iść.
Podawałam po kolei rękę dziewczyną witając się krótkim 'cześć'. Aż nastała ta chwila, podałam rękę kapitan, nie mogłam nic powiedzieć, cała pewność siebie, którą zbierałam te wszystkie lata ze mnie uciekła.
- White - przerwała ciszę
- Cox - powiedziałam cicho
Puściłam jej rękę i odeszłam mając łzy w oczach. Usłyszałam za sobą śmiech tej ździry.
usiadłam na trybunach i schowałam twarz w dłoniach. Niall podbiegł do mnie i przytulił. Tego właśnie w tej chwili potrzebowałam. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. Uspokoiłam się po kilku minutach, otarłam łzy.
- Nigdy więcej nie płacz, księżniczko
Widziałam, że miał zaszklone oczy. Był smutny dlatego, że ja byłam.
- Kocham cię
Stanęłam na palcach i wpiłam się w jego usta.
- Ja ciebie bardziej mała - przytulił mnie i odszedł do wołającego go trenera.
Niall's Pov.
Obgadaliśmy naszą taktykę, chłopcy ustawili się na odpowiednich pozycjach, a ja poszedłem na środek przywitać się z kapitanem Londynu. Nienawidzę go, od zawsze z nami wygrywali, ale to nie dlatego, że byli lepsi, po prostu faulowali naszych najlepszych zawodników tak, aby nie potrafili grać.
- Hemmings
- Horan, jak miło cię widzieć
Przewróciłem oczami i odszedłem, gdyż oni rozpoczynali grę. Od razu zaatakowałem zależało nam na ich chwilowym szoku. Sprawnie odebrałem piłkę Hood'owi i biegłem do bramki. Usłyszałem jak dziewczyny wykrzykują moje imię, co dodało mi jeszcze więcej pewności siebie. Gdy byłem jakieś 10 metrów od bramki, kto inny jak Hemmings wbiegł we mnie, po prostu popychając, upadłem z ogromną siłą. Szybko wstałem i biegłem na swoją pozycje. Malik próbował odebrać piłkę Luke'owi, ale na próżno, był szybszy, ja nie zdążyłbym podbiec. Padła bramka.
Zaczęliśmy grę. Malik dostał piłkę, potem ja, przedarłem się przez obronę i kopnąłem z całej siły w piłkę.
- Kurwa !
Irwin, jest naprawdę dobrym bramkarzem, skoro nielicznym udaje się obronić moje piłki.
- Nie denerwuj sie tak Niall, złość piękności szkodzi
- Oh, zamknij tą mordę Luke, chyba, że chcesz żebym sam ci ją zamknął ?
Na tym boisku to nie była gra, to walka o to kto jest lepszy, oni 'grali' nie czysto, złamali Jamesowi nogę. Ja miałem rozciętą brew i wargę, a Zayn ma limo pod okiem.
To ma być gra ? Sędzia powinien wyrzucić połowę drużyny z boiska.
Skończyliśmy pierwszą połowę 2:0 dla Londynu.
- Kurwa, co to ma być do nędzy ! - krzyknął trener - powinni być wyrzuceni z boiska !
- Spokojnie trenerze, wygramy to ...
Zapewniłem go i poszedłem do Loli, która wyglądała na bardzo zdenerwowaną
- Boże Niall, co oni ci zrobili ! - wtuliła się w moją szyję
- Lola, to nic zagoi się, gorzej załatwili Jamesa
Przytaknęła na moje słowa i mocniej przycisnęła mnie do siebie. Przerwa w meczu zajęła mi uspokajanie Lottie.
Wyszliśmy na murawę, usłyszałem gwizdek i podałem do Zayna. Kibice skandowali nasze imiona, dodawało nam to chęci do dalszej walki o zwycięstwo. Pierwsza akcja okazała się porażką, lina obrony przeciwników był jak mur. Clifford ruszył z bardzo niebezpieczną dla nas akcją, wyszedł sam na sam z bramkarzem. Harry ledwo wybronił ten kapitalny (czyt.chujowy) strzał. Natychmiast wyszliśmy z kontrą, Harry podał piłkę do Liama, który pięknie wyminął kilku zawodników, podał do Louisa, a ten do Zayn'a. Mulat widząc, że jestem wolny przeturlał piłkę do mnie, a ja umieściłem ją w bramce.
- YAAASS BITCH !
Krzyknął Mike.
Kolejne akcje przebiegały podobnie, z każdą kolejną minutą meczu dostawaliśmy więcej energii, kibice i cheerledearki skandowali nasze imiona. Mecz skończył się wynikiem 4;2 dla nas. Wygraliśmy to !
Dziewczyny wbiegły na boisko, aby nas przytulić. Dwójka chłopaków przyniosła nam puchar.
Kątem oka widziałem jak Luke dostaje opierdol od trenera.
- TAAK KURWA !
Krzyknąłem zanim zbiegliśmy z boiska.
Poczułam czyjeś usta na swoich, leniwie otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się. Niall siedział na mnie okrakiem, a jego twarz znajdowała się zaledwie 2 cm od mojej.
- Nareszcie się obudziłaś - wstał ze mnie i stanął obok łóżka - za godzinę jest mecz
Wyszedł, postanowiłam jeszcze chwile poleżeć. Wstałam, zrobiłam poranną toaletę, włosy związałam w wysokiego kucyka, lekko się pomalowałam i przebrałam się w strój i Air Force 1, zjechałam windą na dół i pobiegłam na boisko. Przywitałam się z dziewczynami, pani Clarks zmusiła nas abyśmy przywitały się z cheerleaderkami przeciwnej drużyny. Tak bardzo nie chciałam tam iść.
Podawałam po kolei rękę dziewczyną witając się krótkim 'cześć'. Aż nastała ta chwila, podałam rękę kapitan, nie mogłam nic powiedzieć, cała pewność siebie, którą zbierałam te wszystkie lata ze mnie uciekła.
- White - przerwała ciszę
- Cox - powiedziałam cicho
Puściłam jej rękę i odeszłam mając łzy w oczach. Usłyszałam za sobą śmiech tej ździry.
usiadłam na trybunach i schowałam twarz w dłoniach. Niall podbiegł do mnie i przytulił. Tego właśnie w tej chwili potrzebowałam. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. Uspokoiłam się po kilku minutach, otarłam łzy.
- Nigdy więcej nie płacz, księżniczko
Widziałam, że miał zaszklone oczy. Był smutny dlatego, że ja byłam.
- Kocham cię
Stanęłam na palcach i wpiłam się w jego usta.
- Ja ciebie bardziej mała - przytulił mnie i odszedł do wołającego go trenera.
Niall's Pov.
Obgadaliśmy naszą taktykę, chłopcy ustawili się na odpowiednich pozycjach, a ja poszedłem na środek przywitać się z kapitanem Londynu. Nienawidzę go, od zawsze z nami wygrywali, ale to nie dlatego, że byli lepsi, po prostu faulowali naszych najlepszych zawodników tak, aby nie potrafili grać.
- Hemmings
- Horan, jak miło cię widzieć
Przewróciłem oczami i odszedłem, gdyż oni rozpoczynali grę. Od razu zaatakowałem zależało nam na ich chwilowym szoku. Sprawnie odebrałem piłkę Hood'owi i biegłem do bramki. Usłyszałem jak dziewczyny wykrzykują moje imię, co dodało mi jeszcze więcej pewności siebie. Gdy byłem jakieś 10 metrów od bramki, kto inny jak Hemmings wbiegł we mnie, po prostu popychając, upadłem z ogromną siłą. Szybko wstałem i biegłem na swoją pozycje. Malik próbował odebrać piłkę Luke'owi, ale na próżno, był szybszy, ja nie zdążyłbym podbiec. Padła bramka.
Zaczęliśmy grę. Malik dostał piłkę, potem ja, przedarłem się przez obronę i kopnąłem z całej siły w piłkę.
- Kurwa !
Irwin, jest naprawdę dobrym bramkarzem, skoro nielicznym udaje się obronić moje piłki.
- Nie denerwuj sie tak Niall, złość piękności szkodzi
- Oh, zamknij tą mordę Luke, chyba, że chcesz żebym sam ci ją zamknął ?
Na tym boisku to nie była gra, to walka o to kto jest lepszy, oni 'grali' nie czysto, złamali Jamesowi nogę. Ja miałem rozciętą brew i wargę, a Zayn ma limo pod okiem.
To ma być gra ? Sędzia powinien wyrzucić połowę drużyny z boiska.
Skończyliśmy pierwszą połowę 2:0 dla Londynu.
- Kurwa, co to ma być do nędzy ! - krzyknął trener - powinni być wyrzuceni z boiska !
- Spokojnie trenerze, wygramy to ...
Zapewniłem go i poszedłem do Loli, która wyglądała na bardzo zdenerwowaną
- Boże Niall, co oni ci zrobili ! - wtuliła się w moją szyję
- Lola, to nic zagoi się, gorzej załatwili Jamesa
Przytaknęła na moje słowa i mocniej przycisnęła mnie do siebie. Przerwa w meczu zajęła mi uspokajanie Lottie.
Wyszliśmy na murawę, usłyszałem gwizdek i podałem do Zayna. Kibice skandowali nasze imiona, dodawało nam to chęci do dalszej walki o zwycięstwo. Pierwsza akcja okazała się porażką, lina obrony przeciwników był jak mur. Clifford ruszył z bardzo niebezpieczną dla nas akcją, wyszedł sam na sam z bramkarzem. Harry ledwo wybronił ten kapitalny (czyt.chujowy) strzał. Natychmiast wyszliśmy z kontrą, Harry podał piłkę do Liama, który pięknie wyminął kilku zawodników, podał do Louisa, a ten do Zayn'a. Mulat widząc, że jestem wolny przeturlał piłkę do mnie, a ja umieściłem ją w bramce.
- YAAASS BITCH !
Krzyknął Mike.
Kolejne akcje przebiegały podobnie, z każdą kolejną minutą meczu dostawaliśmy więcej energii, kibice i cheerledearki skandowali nasze imiona. Mecz skończył się wynikiem 4;2 dla nas. Wygraliśmy to !
Dziewczyny wbiegły na boisko, aby nas przytulić. Dwójka chłopaków przyniosła nam puchar.
Kątem oka widziałem jak Luke dostaje opierdol od trenera.
- TAAK KURWA !
Krzyknąłem zanim zbiegliśmy z boiska.
***
Jestem ciekawa, czy ktoś jeszcze sprawdza czy dodałam rozdział, rozdziału nie było prawie miesiąc. OGROMNIE WAS PRZEPRASZAM, ALE OBIECUJE, ŻE TERAZ BĘDĄ POJAWIAĆ SIĘ CO 2 TYGODNIE, JEŻELI NIE PODOŁAM TO WAM NAPISZE
kurde mam nadzieje, że ktoś to jeszcze czyta XD
PS. Dziękuje mojej kochanej przyjaciółce Oli, która pomogła mi napisać kawałek o meczu <3 Bez niej na prawdę nie dałabym rady
PS2. pozdrawiam też Monikę, żeby nie była zazdrosna :)
KOCHAM WAS !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz